W czwartek, 12 marca 2026 roku, na telefon stacjonarny jednego z małżeństw w Bełchatowie zadzwoniła zapłakana kobieta. Twierdziła, że potrąciła ciężarną kobietę, która walczy o życie, a ona sama została zatrzymana i grozi jej nawet 6 lat więzienia. Seniorzy byli przekonani, że rozmawiają ze swoją szwagierką.
Kobieta błagała o pilną pomoc finansową, tłumacząc, że pieniądze są potrzebne, aby uniknąć kary. Zapewniała, że odda wszystko po wyjściu z aresztu.
Po chwili do rozmowy włączył się mężczyzna podający się za policjanta. Wypytywał o oszczędności i zażądał 70 tysięcy złotych. Gdy małżeństwo poinformowało, że posiada jedynie 30 tysięcy, oszust przystał na tę kwotę i zapowiedział, że po pieniądze przyjedzie „funkcjonariusz”.
Niedługo później pod domem pojawił się mężczyzna ubrany w strój przypominający mundur, jednak bez oznaczeń i legitymacji. Mimo licznych sygnałów ostrzegawczych małżeństwo nie zweryfikowało informacji i nie skontaktowało się z rodziną. Przekazali pieniądze oszustowi.
Dopiero po zakończeniu kontaktu zorientowali się, że padli ofiarą przestępstwa.
Jak pokazuje ten przypadek, metoda „na policjanta” wciąż jest stosowana i przybiera różne formy. Tym razem przestępcy tłumaczyli konieczność przekazania pieniędzy rzekomą łapówką dla funkcjonariusza.
Policja przypomina, że nigdy nie prosi o przekazywanie pieniędzy. W przypadku podejrzanego telefonu należy natychmiast przerwać rozmowę i skontaktować się z numerem alarmowym 112.




















Napisz komentarz
Komentarze