Podczas konferencji prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Bełchatowie szczegółowo przedstawił strukturę rachunków za ciepło. Jak podkreślił, niemal 64 proc. ceny, którą płacą mieszkańcy, stanowi koszt wytworzenia ciepła, czyli opłata, jaką PEC przekazuje wytwórcy – PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Pozostałe 36 proc. rachunku to koszty związane z dostarczeniem ciepła do odbiorców oraz utrzymaniem rozległej infrastruktury ciepłowniczej.
– We wszystkich systemach ciepła, dźwignią ceny jest wytwórca. Jak mamy tego samego wytwórcę i sprzedawcę, to wtedy można faktycznie wziąć 100 proc. odpowiedzialności za cenę – argumentował prezes Łukasz Rutka.
Jak zaznaczył, PEC odpowiada za eksploatację i utrzymanie około 170 kilometrów sieci ciepłowniczej, co w warunkach Bełchatowa oznacza dużą i skomplikowaną infrastrukturę wymagającą stałych nakładów finansowych.
– Mamy 170 km sieci do utrzymania, jak na Bełchatów, jest to bardzo rozległa i skomplikowana sieć. Jesteśmy odpowiedzialni za wszelakie remonty, naprawy i inwestycje. To w taryfie z Urzędu Regulacji Energetyki musi mieć jakieś odzwierciedlenie, bo inaczej nie bylibyśmy w stanie normalnie prowadzić przedsiębiorstwa – dodaje prezes PEC.
Warto przypomnieć, że w 2023 roku wytwórca ciepła, czyli PGE GiEK, podniósł swoją stawkę o niemal 48 proc. W tym samym czasie część taryfy odpowiadająca za działania PEC wzrosła o 8,5 proc. Podwyżka ta była jednak dla mieszkańców w dużej mierze nieodczuwalna ze względu na obowiązującą wówczas rządową tarczę ochronną, dzięki której rachunki były niższe nawet o 30–50 proc.
Sytuacja zmieniła się w 2025 roku, kiedy tarcza ochronna przestała obowiązywać. Odbiorcy ciepła zaczęli ponosić pełne koszty wynikające z taryfy. Mimo to, jak podkreślają przedstawiciele PEC, bełchatowska taryfa wciąż pozostaje na niższym poziomie niż w wielu miastach ościennych.
Konsekwencją relatywnie niższej ceny jest brak możliwości skorzystania przez mieszkańców Bełchatowa z bonu na ciepło. Średnia cena w mieście wynosi około 137 zł za gigadżul, podczas gdy próg kwalifikujący do wsparcia to 170 zł za GJ.
Prezes PEC zaznaczył również, że spółka stara się wspierać odbiorców, którzy mają trudności z regulowaniem wyższych rachunków.
– PEC wychodzi naprzeciw oczekiwaniom. Jeśli klienci do nas się zgłaszają, bo mają problem, bo te faktury od października, czy listopada są wysokie, proszę mi wierzyć, że pomagamy klientom. Nie bierzemy na siebie tej ceny oczywiście, ale pomagamy im zmienić rzeczy, które możemy, w obrębie taryfy, którą mają, aby mogli odczuć, że będą mieli nieco taniej. To rozwiązania takie bardziej techniczne – podsumowuje prezes Rutka.
Więcej w materiale video


















Napisz komentarz
Komentarze