Bezpieczeństwo energetyczne, miejsca pracy i tempo transformacji – te tematy zdominowały nadzwyczajną sesję Sejmiku Województwa Łódzkiego, która odbyła się w Bełchatowie. W trakcie obrad głos zabierali parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości, którzy przedstawili swoje stanowisko wobec przyszłości największego w Europie kompleksu energetycznego opartego na węglu brunatnym.
Politycy PiS podkreślali, że choć opowiadają się za rozwojem energetyki jądrowej, nie może ona stać się argumentem do szybkiego wygaszania działalności kopalni i elektrowni Bełchatów. Ich zdaniem atom to projekt odległy czasowo i obarczony dużą niepewnością finansową oraz organizacyjną, podczas gdy kraj potrzebuje stabilnych dostaw energii już teraz.
Fachowcy, eksperci mówią, że powinno być to takie płynne przejście, żeby jedną, czy kopalnię, w tym przypadku jak mówimy o Złoczewie, zastąpić drugą. Oczywiście mamy tu na myśli nowoczesną kopalnię, bo takie kopalnie się teraz w świecie buduje, żeby elektrownia Bełchatów, największa elektrownia w Europie, mogła działać, która daje rzeczywiście 20% zapotrzebowania energii elektrycznej na całą Polskę. I chodzi o to płynne przejście, czego atom nam nie daje. My jesteśmy całym sercem za atomem, ale tu wykorzystujmy te złoża, które mamy i przyzwyczajmy się do tego i powinniśmy to też rozumieć, że węgiel, węgiel brunatny jest źródłem energii odnawialnej. Posłuchajmy ekspertów i fachowców, co na ten temat mówią, ale także wsłuchajmy się w głosy samorządowców - mówiła Anna Milczanowska, poseł na Sejm RP.
W wystąpieniach wielokrotnie powracał wątek miejsc pracy. Przedstawiciele PiS wskazywali, że wygaszenie działalności kompleksu oznaczałoby utratę tysięcy stanowisk bezpośrednio oraz kolejnych w firmach współpracujących. Ostrzegano przed poważnymi konsekwencjami społecznymi dla regionu, którego gospodarka w dużej mierze opiera się na sektorze wydobywczo-energetycznym.
Nie możemy być tacy entuzjastyczni, jak tutaj państwo przed nami, ponieważ wygaszenie 11 tysięcy miejsc pracy to jest poważny problem dla mieszkańców tego regionu. Bezpieczeństwo energetyczne jest podstawą w dzisiejszych czasach, a my tu rozmawiamy o gruszkach na wierzbie, nie budując nic, co miałoby być pomiędzy. Dodam jeszcze, że bardzo ważna kwestia to jest kwestia samych zasobów Bełchatowa. Bełchatów w którymś momencie i tak będzie miał te zasoby wyczerpane. Nie ma żadnego powodu, żeby te kopalnie wygaszać, w tym czasie należałoby przystąpić do kolejnych działań, za którymi się opowiadamy - mówiła Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, poseł na Sejm RP.
Jednym z kluczowych postulatów było wykorzystanie złoża Złoczew jako kolejnego etapu funkcjonowania kompleksu Bełchatów. Według polityków pozwoliłoby to na „płynne przejście” między obecnymi a przyszłymi źródłami energii i uniknięcie nagłego załamania gospodarczego w regionie. Argumentowano, że transformacja powinna być rozłożona w czasie i uwzględniać zarówno głosy ekspertów, jak i samorządowców.
Padły również zapowiedzi działań kontrolnych. Posłowie PiS ogłosili, że przeprowadzą kontrolę poselską w Ministerstwie Energii, by sprawdzić, czy istnieją konkretne dokumenty potwierdzające realne przygotowania do budowy elektrowni jądrowej. W ich ocenie brak takich materiałów oznaczałby, że zapowiedzi mają charakter wyłącznie polityczny.
Tutaj na sam koniec ostatnia bardzo ważna deklaracja, jeżeli mogę powiedzieć w imieniu posłów Prawa i Sprawiedliwości, my rozpoczniemy również kontrolę poselską w Ministerstwie Energii, ponieważ skoro pan minister tutaj przyjechał z jakąś deklaracją, powiemy sprawdzam. Chcemy państwu pokazać, jakie dokumenty zostały przez Ministerstwo Energii przygotowane, które przesądzałyby, że to tutaj ma powstać elektrownia jądrowa. Jeżeli się okaże, że w Ministerstwie Energii nie ma ani jednego dokumentu, to znaczy, szanowni państwo, że jest to zwykła hucpa wyborcza i zwykła ściema, która ma za zadanie tak naprawdę wygasić, czyli dać argument do wygaszenia elektrowni w Bełchatowie i likwidacji za 5-10 lat ponad 100 tysięcy miejsc pracy, nic w zamian. I taką kontrolę poselską tutaj z posłami przeprowadzimy i dziękujemy radnym przede wszystkim za obronę zdrowego rozsądku. Tak dla atomu, ale przede wszystkim na najbliższe 20-30 lat, tak dla węgla brunatnego, taniej energii z Bełchatowa dla całej Polski - mówił Janusz Kowalski, poseł na Sejm RP.
Wystąpienia w Bełchatowie pokazały wyraźnie, że spór nie dotyczy samego kierunku zmian w energetyce, lecz tempa i sposobu ich przeprowadzenia. Dla przedstawicieli PiS priorytetem pozostaje utrzymanie produkcji energii z węgla brunatnego w perspektywie najbliższych dekad jako gwarancji stabilności systemu i bezpieczeństwa energetycznego państwa.
Więcej w materiale video.
















Napisz komentarz
Komentarze